Towarzystwo Przyjaciół Kamienia
  • Strona Główna
  • O nas
  • Galeria
  • Media
  • Kontakt
wtorek, 1 września 2026 r.

Menu główne

  • Home
  • Strona Główna
  • Aktualności
  • Ważne wydarzenia
  • Wspomnienia
  • Gwara Kamieńska
  • Galeria
  • Listy Czytelników
  • Linki

O Towarzystwie

  • Historia
  • Skład osobowy
  • Działalność
    • GwarKam
    • Pielęgnacja Cmentarza Ewangelickiego
  • Status Prawny
  • Kontakt

Artykuły

  • Przegląd

Wspomnienie o ks. Bolesławie Radomskim

Szczegóły
Autor: przewodniczacy
Kategoria: Wspomnienia
Opublikowano: 24 sierpień 2013
Odsłon: 7004

Szczęść Boże!


Przysyłam artykuł o ks. prof. Bolesławie Radomskim, wybitnym naukowcu, profesorze Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którego ojciec Michał, pochodził z Kamienia.


Z wyrazami szacunku

ks. Marek Story

 

 

Ks. Profesor Bolesław Radomski


W niniejszym artykule chcemy przedstawić postać Ks. Bolesława Radomskiego, wielce zasłużonego dla polskiej nauki. Był on synem Michała Radomskiego, pochodzącego z Kamienia, który po ukończeniu studiów matematycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim, był nauczycielem gimnazjalnym we Lwowie, Jaśle, Dębicy i Sędziszowie. Tam też zmarł w 1962 r.

Ks. B. Radomski urodził się 31 X 1904 r. w Jaśle[1], jako syn Michała i Józefy z Heymów[2]. W latach 1916-18 uczył się w III Gimnazjum im. Jana III Sobieskiego w Krakowie, a latach 1918-1921 w Państwowej Szkole Realnej w Tarnobrzegu, gdzie też zdał egzamin dojrzałości[3]. W 1921 r. rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej, gdzie szybko zwrócił uwagę swoimi zdolnościami prof. K. Bartla, który powierzał mu różne funkcje w swoim zakładzie[4]. Po zaledwie kilku miesiącach studiowania przeżył głębokie przeobrażenie religijne, które, ks. M. Rechowicz nazwał "wstrząsem nadprzyrodzoności"[5]. To zdarzenie spowodowało, że B. Radomski, postanowił wstąpić do Seminarium Duchowego we Lwowie. Ponieważ było to już w trakcie trwania roku akademickiego, by znaleźć się w seminaryjnych murach musiał przekonać o słuszności tej decyzji, najpierw prof. K. Bartla i rektora seminarium ks. B. Twardowskiego oraz na osobistej audiencji uzyskać zgodę ówczesnego arcybiskupa lwowskiego J. Bilczewskiego[6].

Za zezwoleniem arcybiskupa, zostaje alumnem seminarium i równocześnie rozpoczyna studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Lwowskiego. Dzięki swoim zdolnością i pracowitości nie tylko nadrobił braki w znajomości języków klasycznych i uzupełnił materiał już wyłożony, ale zwrócił na siebie uwagę swoich przełożonych, którzy po dwóch latach formacji i nauki, wysłali go na dalsze studia do Rzymu[7].

Po przybyciu do Rzymu, rozpoczyna studia na Uniwersytecie Gregoriańskim, gdzie w 1925 r. Uzyskał doktorat z filozofii, a trzy lata później na podstawie rozprawy: "De ecclesiastica interpretatione dogmatis liberi arbitrii" otrzymał promocję na doktora teologii. Pragnąc pogłębić znajomość filozofii tomistycznej, zdobył także doktorat na Studium św. Tomasza[8].

W 1927 r. przyjął we Lwowie święcenia kapłańskie. Po powrocie ze studiów, pracował jako wikariusz w parafii św. Wawrzyńca w Żółkwi (1929-1930), a następnie w parafii św. Anny we Lwowie, gdzie równocześnie był prefektem Gimnazjum Żeńskiego im. J. Słowackeigo (1930-1932)[9]. W tym czasie napisał pracę "Principia doctrinae de ordine mundi", w której przedstawił podstawy systemu filozoficznego o rozwoju świata (dialektyka stojąca), który ze swych zasad wyprowadza wnioski zgodne z teorią Einsteina. Pracy tej Wydział Teologiczny Uniwersytetu Lwowskiego nie przyjął jak habilitacyjnej[10].

Od 1933 r., do wybuchu II wojny światowej, był asystentem na tymże Wydziale. Jako stypendysta Funduszu Kultury Narodowej, odbył w latach 1933-1934 zagraniczną podróż naukową. Przeprowadził wówczas poszukiwania naukowe m. in. w Bibliotheca Vaticana, Bibliotheca Ambrosiana (Mediolan), Bibliotheque Nationale (Paryż) oraz w British Museum. Owocem tych studiów była rozprawa naukowa: "Marka Efeskiego nauka o zbawieniu"[11], którą przedstawił jako pracę habilitacyjną na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego[12].

Prowadził wówczas też badania nad twórczością teologiczną Eugenikosa[13]. Aby zająć się tym zagadnieniem zaczął studiować teksty paleograficzne. Mimo luk w wykształceniu średnim, dzięki swej pracowitości w niedługim czasie znakomicie opanował grekę klasyczną. Był jednym z niewielu w Polsce erudytów, którzy tę dziedzinę wiedzy bardzo dobrze znali. W wyniku szeregu żmudnych i precyzyjnych lat studiów posiadł gruntowną wiedzę, która kwalifikowała go jako najwybitniejszego w Polsce znawcę średniowiecznej teologii bizantyjskiej[14].

W latach 1939-1945 był kapelanem u sióstr Felicjanek we Lwowie. W tym okresie zajmował się badaniami nad religią grecką i religijnością Słowian wschodnich oraz ich stosunkiem do ideałów chrześcijańskich. Powstały wówczas m. in. pracę: "Platonizm religii greckiej" i "trudności kulturowe rosyjskiego problemu misyjnego"[15].Po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 r. opuścił Lwów i zamieszkał w Łodzi. W maju tego roku został dokończony jego przewód habilitacyjny, a w grudniu nastąpiło zatwierdzenie habilitacji. Od września tego roku wykładał filozofie w Seminarium Duchownym w Łodzi i równocześnie był wykładowcą teologii pozytywnej na Wydziale Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego[16]

W 1946 r. zostaje mianowany kierownikiem katedry i sekcji teologii fundamentalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na uczelni prowadził wykłady z teologii fundamentalnej i historii religii. 24 VI 1947 r. Ministerstwo Oświaty mianowało go profesorem nadzwyczajnym, a 27 V 1954 r. senat Kul wystąpił o mianowanie go profesorem zwyczajnym. Od 1949 r., był dziekanem Wydziału teologicznego, a ponadto przewodniczącym Senackiej Komisji Finansowej[17].

Czytaj więcej: Wspomnienie o ks. Bolesławie Radomskim

"Znałam osobiście pisarza Sławomira Mrożka" - wspomnienie o pisarzu Pani Janiny Hawro z domu Wąsik

Szczegóły
Autor: przewodniczacy
Kategoria: Wspomnienia
Opublikowano: 22 sierpień 2013
Odsłon: 2831

O pobycie w Kamieniu znanego pisarza, Sławomira Mrożka przeczytałam w 2008 roku w jego autobiograficznej książce "Baltazar". Stąd moje duże zainteresowanie wzbudził artykuł Pana Sławomira Ożoga, który wspominał go na stronie internetowej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Ja Sławomira Mrożka znałam osobiście i chcę podzielić się z Państwem moimi wspomnieniami o nim.

W okresie okupacji w domu moich rodziców, Katarzyny i Ignacego Wąsików, w Kamieniu odbywało się tajne nauczanie młodzieży przygotowującej się do egzaminów do gimnazjum, podczas którego przerabiano materiał szkoły średniej. Lekcje prowadzili nauczyciele mieszkający w Kamieniu, miedzy innymi: Józef Zygmunt, Adam Makuch, Wanda Barańska, Cymerys, Buczek (nie pamiętam imion).

Pisarz, Sławomir Mrożek razem ze swoim kolegą Arnoldem Barańskim uczestniczyli w tych lekcjach w 1940 roku, podczas pobytu pisarza u jego wuja, Ludwika Kędziora.

Jako krewny znanego wszystkim w Kamieniu przedsiębiorcy oraz jako chłopiec z miasta budził wielkie zainteresowanie rówieśników.

Spotykając go w moim rodzinnym domu zapamiętałam go jako bardzo inteligentnego i wesołego chłopca. Wyróżniał się tym, że pięknie rysował i malował. Najbardziej ciekawe dla mnie i innych dzieci były jego rysunki Myszki Miki, z którą wcześniej nikt z nas się nie spotkał.

 

Po latach cieszę się, że miałam szczęście poznać osobiście wielkiego pisarza, a nawet gościć go w moim rodzinnym domu.

 

Janina Hawro

 

Leśna Wspólnota Gruntowo-Serwitutowa "Las" w Kamieniu

Szczegóły
Autor: przewodniczacy
Kategoria: Wspomnienia
Opublikowano: 16 wrzesień 2012
Odsłon: 8064

 

     W okresie uwłaszczeniu chłopów w zaborze austriackim postanowiono uregulować sprawę serwitutów. ustanowionych na królewszczyznach .

     Za prawa do serwitutu oddano chłopom część ziemi. W Kamieniu na mocy dekretu C.K. w 1866 roku z tego dobrodziejstwa skorzystało 420 gospodarstw rolnych z terenu ówczesnej wsi Kamień, w skład której wchodziły dzisiejsze sołectwa Kamień ,Podlesie ,Prusina , Krzywa Wieś i 3 gospodarstwa z Cholewianej Góry.

     Po trwających ponad 10 lat sporach, chłopi ostatecznie otrzymali 400 morgów lasu i 370 morgów pastwiska / 410 hektarów/.

     Do 1945 roku majątkiem zarządzała Rada Gminy , a od 1959 roku , zgodnie z uchwalonym statutem Zarząd Wspólnoty wybierany przez członków .

     Obecnie działalność wspólnoty ,prawa i obowiązki określa ustawa z 1962 roku i statut. .

     Od 1959 r Zarządem kierowali kolejno: Kasper Orszak, Józef Komięga , Antoni Szewczyk , Tadeusz Bednarz, Stanisław Koper, obecnie Stanisław Błądek.

     Wspólnota zatrudnia 2-ch leśniczych, a nadzór leśny sprawują Leśniczy Lasów Państwowych.

     Poniżej zdjęcie wykonane w 1963 roku przez Leśniczego Poizla, obok domu Antoniego Orszaka w Podlesiu.

 

Wspólnota Serwitutowa 1963r.

 

Siedzą od lewej: Przewodniczący Zarządu Józef Kumiega, członek zarządu Wawrzyniec Smusz, leśniczy Jan Zając, członek zarządu Stanisław Rodzeń, członek zarządu Wojciech Gancarz.

Stoją od lewej: Antoni Orszak, Józef Bochenek i Julia Orszak żona Antoniego z córką Marysią.

 

 

Prosimy czytelników naszej strony o przekazywanie ciekawych zdjęć obrazujących historię Kamieńskich Rodzin. Razem z opisem zostaną one umieszczone na stronie internetowanej Towarzystwa Przyjaciół Kamienia.

Macie Państwo niepowtarzalną okazję do przekazania swojej wiedzy i historii młodemu pokoleniu.

 

Przewodniczący Towarzystwa Przyjaciół Kamienia

Poszukiwani potomkowie Jana i Agnieszki Sudołów z Cholewianej Góry

Szczegóły
Autor: MBalut
Kategoria: Listy Czytelników
Opublikowano: 16 kwiecień 2020
Odsłon: 1606

     Kilka lat temu na aukcji kolekcjonerskiej kupiłem dwie interesujące karty pocztowe. Ich nadawcą był Jan Sudoł, żołnierz armii austro-węgierskiej przebywający w rosyjskim obozie jenieckim w Poklewce w guberni permskiej.

     Pierwsza z nich, napisana dnia 1 lipca 1917 roku, adresowana jest do żony Jana, Agnieszki Sudoł Wąsikównej (zapewne: z domu Wąsik). Oto skan awersu:

     Treść znajduje się na rewersie i niezwykłym świadectwem tamtych strasznych czasów.

     Druga kartka napisana została 15 maja 1917 roku i adresowana jest do siostry Jana - Karoliny Sudołówny. Oto jej awers:

     W obu przypadkach Jan Sudoł korzystał z blankietów Austriackiego Czerwonego Krzyża przygotowanych specjalnie dla jeńców wojennych. Był to przesyłki bezpłatne, jednak podlegały podwójnej cenzurze - rosyjskiej i austriackiej.

     Proszę o pomoc w odszukaniu potomków Jana Sudoła i jego najbliższej rodziny. Być może wciąż mieszkają oni w Cholewianej Górze. Całkowicie bezinteresownie udostępnię rodzinie skany rewersów. Chętnie wysłucham też opinii rodziny na temat moich planów - zamierzam bowiem w przyszłości opublikować treść tych przesyłek jako dokumentów tragicznej historii sprzed ponad stu lat. Jeśli w przeciągu roku od podanej niżej daty nie zgłosi się do mnie żaden potomek Sudołów, uznam, że ta linia rodziny wygasła lub nie ma nic przeciwko moim planom przedstawionym poniżej.

 

Sławomir Kułacz, 15 kwietnia 2020

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Rodzina Cisków z Kamienia

Szczegóły
Autor: MBalut
Kategoria: Listy Czytelników
Opublikowano: 23 kwiecień 2019
Odsłon: 3508

     W północnej części cmentarza w Kamieniu, w jednym z ostatnich rzędów, stoją przytulone do siebie trzy niepozorne, stare nagrobki. Choć nie wykonano ich z polerowanego marmuru i nie są zdobione złotymi literami, wnukowie, prawnukowie i praprawnukowie nadal odnajdują wiodącą do nich ścieżkę. Trzeba się trochę postarać, by odczytać napisy wyryte na nagrobnych płytach 60-70 lat temu, jednak piętno czasu odciśnięte na pomnikach dodaje im uroku. Te pamiątkowe tablice zostały postawione przez kochającą rodzinę i miały symbolizować wieczną pamięć i modlitwę. Po latach nadal spełniają przypisaną im rolę.
     Ten cichy zakątek cmentarza, to miejsce spoczynku rodziny Cisków – Julii i Wojciecha, a także ich syna Sebastiana oraz jego żony Anieli.

     Wojciech Cisek urodził się w Górnie w 1862 roku. Jego rodzice, Jan Cisek i Justyna z domu Chorzępa, pochodzili z rodzin rolniczych, zamieszkałych w Górnie od wielu pokoleń. Jako 27-letni rezerwista po przeszkoleniu w armii zaborcy, Wojciech poślubił mieszkającą po sąsiedzku Julię Chorzępę. Ojciec Julii, Marcin Chorzępa, również pochodził z Górna, natomiast matka, Maria z domu Tupaj, pochodziła z pobliskiego Łowiska.

Julia Cisek z domu Chorzępa (ze snopkiem lnu)     Młode małżeństwo zamieszkało w Kamieniu, gdzie pod numerem 820 w kościelnych księgach odnotowano kolejno narodziny ośmiorga ich dzieci – 4 synów i 4 córek. Wpisy metrykalne zawierają informację, że Wojciech pełnił wówczas funkcję leśnika, strażnika leśnego. Opowieści rodzinne mówią natomiast o dużej, zadbanej gajówce oraz gospodarstwie obrabianym z pomocą parobków. Na dawnych austriackich mapach z tamtego okresu dom o numerze 820 znajduje się na skraju kompleksu leśnego Morgi, w przysiółku zwanym wówczas Bochenki.

     Rodzina Cisków mocno związana była ze środowiskiem leśników. Po sąsiedzku mieszkał zarządca dóbr leśnych Resseguierów – Józef Pawlik wraz z rodziną, a żony zaprzyjaźnionych leśników, w tym Anna Pawlik, proszone były często przez Cisków w kumy. Leśnikiem został również jeden z synów Wojciecha i Julii – Marcin, a ich córka Paulina Anna poślubiła gajowego Jakuba Malca.

Ślub Pauliny Cisek z Kamienia z Jakubem Malec (gajowym z Markowizny) 19.11.1924 r.  Siedzą od lewej: Apolonia Cisek, Maria Burek, Paulina Cisek, Jakub Malec, Jakub Burek  Za Marią Burek stoi Maria Cisek, za Jakubem Burek stoi Jan Cisek, a na prawo Sebastian Cisek (organista) i Marcin Cisek (gajowy)     Wojciech Cisek według rodzinnych opowieści był właścicielem pierwszego roweru w okolicy. Wynalazek ten początkowo budził u okolicznych mieszkańców trwogę i nieufność tak dużą, że niektórzy na jego widok żegnali się znakiem krzyża. Synowie Wojciecha odziedziczyli po ojcu zainteresowanie techniką i również niejednokrotnie zadziwiali sąsiadów korzystając z nowoczesnych urządzeń, choćby takich jak silnik spalinowy, czy aparat fotograficzny.
Wojciech Cisek zmarł w 1928 roku, a jego żona, Julia, w roku 1942.

     Trzy najstarsze córki Wojciecha i Julii Cisek, Zofia, Jadwiga i Albina, w pierwszych latach XX wieku wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych, gdzie założyły rodziny i zamieszkały na stałe. Choć nigdy nie wróciły do kraju, ich przywiązanie do rodziny i polskiej kultury nadal znajduje potwierdzenie we wspomnieniach ich krewnych, przechowywanych listach i fotografiach.

Paulina Anna Cisek (po lewej)     Najmłodsza z sióstr, Paulina Anna, pozostała w Polsce i razem z mężem i trzema córkami zamieszkała w gajówce Podwolskie. Zmarła w wieku 34 lat na chorobę Buergera.

Jan Cisek podczas służby w Wojsku Polskim (pierwszy rząd po prawej)

     Najstarszy z synów, Jan Cisek, urodził się w 1897 roku i jako młody mężczyzna został powołany przez zaborcę do armii austro-węgierskiej, z którą podczas I wojny światowej walczył na froncie włoskim. Po odzyskaniu niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego. Służąc w armii Jan nabył fach szewca, który stał się jego źródłem utrzymania.

Ślub Jana Ciska z Kamienia z Marią Burek z Posuch 02.10.1925 r.

      Po ślubie z Marią Burek wybudował dom w Posuchach, gdzie wychowali wspólnie 6 dzieci. W kuchennym kącie tego domu Jan wygospodarował miejsce na mały warsztat szewski. W jego zeszycie z zamówieniami można odnaleźć nazwiska klientów z Kamienia, Podlesia, Trzebuski, Nienadówki, Lipnicy, Raniżowa i wielu innych okolicznych wiosek. Swoje oficerki woził również do zaprzyjaźnionego sklepiku w Sokołowie Małopolskim. Niektórzy pamiętają jeszcze jego rower napędzany małym silnikiem, który budził w okolicy wiele emocji, podobnie jak niegdyś pierwszy rower jego ojca.

Czytaj więcej: Rodzina Cisków z Kamienia

  • Zdjęcia Rodzinne

Strona 41 z 42

  • 33
  • 34
  • 35
  • 36
  • 37
  • 38
  • 39
  • 40
  • 41
  • 42