Wspomnienie VII
Rok 1951 lub 52. Jestem uczniem Technikum Łączności w Krakowie. Wracam z domu do Krakowa ze studentem jednej z uczelni krakowskich, rodem z Podlesia. W czasie kilku godzin podróży student roztacza przede mną wizję Polski wolnej i suwerennej. Mówi, że o taką Polskę trzeba walczyć i że jest to zadanie dla młodzieży. Dostaję adres, pod który mam się zgłosić, aby przystąpić do konspiracyjnej organizacji. Wprawdzie jestem zupełnie zielony politycznie i nie mam w sobie ognia rewolucjonisty, ale zgłaszam się dwukrotnie pod wskazany adres i każdorazowo drzwi zastaję zamknięte. Więcej nie szukam kontaktu.
Do Technikum w Krakowie przeniosłem się ze Szkoły Ogólnokształcącej w Nisku. Bardzo szybko uległem urokowi wielkiego miasta. Często byłem głodny, ale nie odmawiałem sobie pójścia do teatru, kina lub filharmonii, gdzie w każdą środę odbywały się darmowe koncerty dla młodzieży szkolnej. Namiętnie grałem w szachy, a nawet reprezentowałem szkołę na spotkaniach w Gdańsku i Poznaniu. Z kolegami chodziłem na mecze piłkarskie. Oni kibicowali Wiśle, ja Cracovii.
W tym czasie w Krakowie została wykryta tajna organizacja młodzieżowa, działająca na uczelniach i szkołach. Wielu uczniów i studentów zostało aresztowanych i wyrzuconych ze szkół.
Dzisiaj po ponad pół wieku zastanawiam się, jak potoczyły się dalsze losy życiowe owego studenta. Czy doczekał tej prawdziwie niepodległej Polski, o jakiej wtedy marzył?